SURFi – Biznes w zasięgu ręki
Artykuły Polska

Firma może stracić kilkadziesiąt tysięcy złotych na okazyjnie kupionym samochodzie

Nadmierne zużycie paliwa z powodu niedopasowanego silnika, konieczność wożenia załogi dodatkowym autem, zbyt wysokie OC czy uszkodzenie części załadunkowej. Takie są najczęstsze konsekwencje niedopasowania samochodu dostawczego do rodzaju wykonywanego biznesu – wynika z analizy carsmile.

Samochód dostawczy w firmie to narzędzie pracy. Musi być dopasowany do specyfiki biznesu, aby koszty związane z jego użytkowaniem były możliwe najniższe. Bardzo częstym błędem, popełnianym zwłaszcza przez świeżo upieczonych przedsiębiorców, jest „kupowanie”” tzw. okazji, czyli atrakcyjnych cenowo modeli, które zamiast przynosić firmie założone oszczędności, mogą stać się źródłem problemów i dodatkowych kosztów.  Jak to możliwe?

Prześledźmy to na przykładach. Wyobraźmy sobie trzy firmy: remontowo-budowlaną wykonującą prace w zasięgu kilkuset kilometrów od swojej siedziby,  hurtownię napojów, która zaopatruje lokalne sklepy oraz podwykonawcę dużej firmy kurierskiej, który rozwozi paczki na terenie dużego miasta. Każda z tych firm potrzebuje samochodu dostawczego, który będzie pokonywał ok. 4 tys. kilometrów miesięcznie.

Na potrzeby poniższej analizy zakładamy, że w optymalnym scenariuszu, tzn. gdy auto jest dobrze dopasowane do modelu biznesu, pali 9l/100 km, co przy założonym przebiegu i obecnej cenie diesla, daje koszt paliwa netto na poziomie prawie 18 tys. PLN w pierwszym roku i narastająco prawie 90 tys. PLN po pięciu latach.

 

Firma remontowo-budowlana, przewożąca materiały budowlane oraz maszyny typu betoniarka,  potrzebuje auta z mocnym silnikiem i dopasowanymi przełożeniami. Potrzebuje też średniej wielkości  przestrzeni załadunkowej. Najlepiej sprawdzi się tu plandeka. Ważne jednak, aby przestrzeń załadunkowa była wzmocniona dodatkową warstwą ochronną lub powłoką zabezpieczającą.

 

Jakie mogą być konsekwencje zakupu źle skonfigurowanego  samochodu?

Załóżmy, że każdy ze źle dobranych elementów, czyli silnik oraz za duża część załadunkowa, to dodatkowy 1 litr paliwa na każde 100 km. Mamy więc ekstra 2 litry. W pierwszym roku oznacza to dodatkowy koszt prawie 4 tys. PLN netto, a narastająco po 5 latach, prawie 20 tys. PLN netto.

Problem za małego silnika, albo za dużej przestrzeni załadunkowej może dotyczyć też hurtowni napojów oraz firmy kurierskiej. Załóżmy, że konsekwencja tego jest jeden dodatkowy litr paliwa na 100 km. W skali roku oznacza to dodatkowy koszt prawie 2 000 PLN netto, a narastająco po 5 latach – prawie 10 tysięcy netto.

W przypadku firmy remontowo-budowlanej, źle dobrane auto może też generować inne koszty. Jeżeli część załadunkowa zostanie uszkodzona, auto w momencie sprzedaży będzie mniej warte. Załóżmy, że cena sprzedaży będzie z tego powodu mniejsza o 10 tys. PLN. W skali roku oznacza to dodatkowy koszt na poziomie 2 tys. PLN netto.

 

Naszą firmę remontowo-budowlaną może spotkać jeszcze inne nieszczęście – zbyt mała przestrzeń pasażerska. Do wykonywania prac budowlanych potrzeba załogi, minimum 4 osób. Jeśli kabina powieści tylko 2 osoby, pozostali pracownicy będą musieli jechać autem dodatkowym. Załóżmy, że koszt z tego tytułu to „jedynie”10% kosztów paliwa podstawowego auta dostawczego, czyli ekstra prawie 1  mo PLN rocznie i prawie 9 000 PLN narastająco po 5 latach.

 

Wyobraźmy sobie także, że podwykonawca firmy kurierskiej przeszacował i zainwestował w auto o ładowności powyżej 750 kg, które finalnie nie jest mu potrzebne. Poza kosztami paliwa może to pociągnąć za sobą inny skutek – za wysokie OC. Ładowność 750 kg to poziom graniczny, po którym stawka OC skokowo rośnie.

W naszych szacunkach przyjęliśmy dodatkowe 2600 PLN netto z tego tytułu rocznie, czyli 13 000 PLN narastająco po 5 latach.

W przypadku jednej firmy – oczywiście przedstawionej w naszym przykładzie w wyjątkowo pesymistycznym scenariuszu – dodatkowe koszty z tytułu źle dopasowanego auta mogą wynieść  ponad 10 000 PLN rocznie i narastająco ponad 50 000 PLN po 5 latach.

Złe dopasowanie może przejawiać się nie tylko w niewłaściwym modelu samochodu, ale też w formie finasowania. Wyobraźmy sobie, że zimą, obroty hurtowni napojów spadają. Zamiast pokonywać 200 km dziennie, robi tylko połowę. Gdyby właściciel hurtowni kupił nowego Fiata Ducato Maxi L3H2 w modelu leasingu (brak wkładu własnego, wartość wykupu 30%, umowa na 3 lata), jego rata wynosiłaby 1 969 PLN.

Miesięcznie obciążenie z uwzględnieniem kosztów OC, AC, serwisów oraz opon wyniosłoby z kolei 2 982 PLN. Gdyby przedsiębiorca z naszego przykładu zdecydował się na auto w abonamencie, jego miesięczny koszt wyniósłby 1751 PLN plus 17 gr za km. Dla założone przebiegu byłoby to 2091 PLN (bez żadnych dodatkowych kosztów). Przedsiębiorca zyskałby zatem aż 891 PLN. W sytuacji odwrotnej, gdy na skutek sezonowego wzrostu zamówień, auto pokonywałoby dystans 6000 km miesięcznie, miesięczny abonament wyniósłby 2 771 PLN i nadal byłby o 211 PLN tańszy niż rata leasingu.

 

 

Related posts

Przedsiębiorcy do polityków: zlikwidujcie podatkowe absurdy!

Lokaty antypodatkowe znikają wolniej niż powinny

Uniwersytet Śląski będzie uruchamiał międzykulturowe studia biznesowe